Menu

Poszukiwanie muzyki do gry – co i jak?

Grafiki dopicowane, animacje zoptymalizowane, kod poczyszczony, menu przetłumaczone na 16 języków, tylko jakoś tak podejrzanie cicho…

Oczywiście pozostawianie doboru muzyki na ostatnią chwilę – choć często spotykane – regułą nie jest. Jednak bez względu na to czy zaczynamy o dźwięku myśleć na 24h przed premierą, czy też równolegle z pierwszymi prototypami – warto wiedzieć jakie mamy opcje.

Zatrudnić kompozytora.

“Ło rety, a na co mi pajac we fraku wymachujący batutą? Przecież to tylko prosta gra!”. Nie szkodzi, nikt nie mówi przecież o wizycie w lokalnej filharmonii i szukaniu wśród kompozytorów klasycznych. Kompozytorzy filmowi? Można. Tylko po co, skoro możemy poszukać ludzi, którzy specjalizują się właśnie w muzyce do gier? A gdzie ich znaleźć?

 

Zatrudnić muzyka.

Ano właśnie – jest pewna różnica. Ściągając do siebie kompozytora spodziewamy się, że stworzy muzykę idealnie pasującą do naszej gry. Oczywiście – jedni nie odnajdują się w symfonicznym patosie, innym nie wychodzą chiptune’y, ale każdy jest z grubsza elastyczny i dostosuje się do naszych potrzeb oraz gustów. Decydując się na muzyka będziemy zwracać uwagę na fakt, czy ma już na koncie utwory w stylistyce bliskiej naszej produkcji. Oczywiście nie znaczy to, że taka osoba wypadnie gorzej niż kompozytor. Świadczy o tym choćby przypadek Floexa (o którego genialnej muzyce w Samorost 3 pisałem tutaj), który został zwerbowany przez Amanita Design właśnie dzięki muzyce z jego solowej płyty.

 

Najpopularniejsze miejsca do poszukiwania takich osób to Bandcamp i Soundcloud. Oba serwisy pozwalają na przeglądanie utworów po tagach nadanych im przez artystów, co znacznie ułatwia znalezienie interesującego nas materiału. Jeśli już trafiliśmy na odpowiadającego nam muzyka to mamy dwa wyjścia – zlecić mu skomponowanie ścieżki dźwiękowej do naszej gry, lub też dogadać się co do użycia już istniejącej muzyki z jego dorobku. A skoro mowa o dobieraniu gotowego dźwięku do naszej gry…

Stock.

Czyli jedna z najczęściej wybieranych ścieżek przy hobbystycznych produkcjach.  Które strony wiodą prym i jakie są różnice między nimi?

 

Wydaliśmy już wszystko na monitory, grafika i pizzę.

W takim razie trzeba zakasać rękawy i przygotować sobie sporo wolnego czasu, bo – o ile nie trafiacie regularnie w totka – będziecie musieli przesłuchać sporo utworów, zanim traficie na coś, co nie obniży wartości waszej gry. Jeżeli jednak nie pozostała nam już inna opcja, proponuję odwiedzić:

 

Jeżeli wszystko zawiedzie – pozostaje nam zawsze 4’33”  John’a Cage’a.

 

Michał “Cadillac Loops” Korniewicz